Akademia » O mnie » Opinie klientów » Uczestnicy wyjazdów

Uczestnicy wyjazdów

Aniu, dziękuję za ten czas. Odpoczęłam i mile wspominam.
Małgosia (9.12.2017)
Cześć Aniu,
zatęskniło mi się za Wami, za Kazimierzem.
Na początku mówiłam, że znalazłam się na warsztatach przypadkowo, ale teraz wydaje mi się, że właśnie tak miało być i był to dla mnie najlepszy moment na to doświadczenie. Doświadczenie, bo tym były dla mnie te warsztaty. Doświadczeniem siebie, swoich potrzeb, ale i doświadczeniem tylu wspaniałych, różnorodnych kobiet. Każda dała od siebie coś wyjątkowego, dzięki czemu ten wyjazd był wyjątkowy i niepowtarzalny. Była spontaniczność, humor, głębokie rozmowy, ciepłe gesty, smutki i radości a to wszystko oprawione pysznym, zdrowym jedzeniem. Cudownie było w tym uczestniczyć i bardzo się cieszę, że znalazłam się tam z Wami :)
Szukałam chwilowego zatrzymania, zwolnienia tempa, ale dostałam coś więcej. Dzień po warsztatach chyba pierwszy raz od dawna (a może w ogóle pierwszy raz) zapytałam się siebie co chcę robić? co sprawiłoby mi przyjemność? jak chcę odpocząć? Nigdy nie zadawałam sobie takich pytań bo myślałam, że powiem sobie: "leżeć i nie robić nic", co wywołałoby jedynie wyrzuty sumienia i bardziej by męczyło... Ale okazało się, że odpowiedzi są zupełnie inne. Pływałam na basenie (po kilkuletniej przerwie), zjadłam pyszne ciastko w kawiarni, poszłam na spacer, ugotowałam sobie coś dobrego, czytałam książkę i czułam się naprawdę dobrze. A co zaskoczyło mnie najbardziej, chyba pierwszy raz od pięciu lat miałam ochotę wskoczyć w zgrabną, kobiecą sukienkę... i wskoczyłam. Siła kobiet zaczęła działać ;)
I oczywiście wprowadziłam już kilka zdrowych żywieniowych nawyków. Od razu czuję się lepiej. Zastanawiam się, jak mogłam nie widzieć sygnałów, które dawał mi organizm, że coś mu szkodzi i powinno być ograniczone do minimum. Teraz czuję dużą ulgę i już nie męczę siebie tym, co nie jest dla mnie ;)
Aniu bardzo Ci dziękuję za te warsztaty. Tak, jak mówiłaś każdy wyniesie z nich coś dla siebie. Ja na pewno zaczęłam bardziej dbać o siebie, o swoje zdrowie, zauważać swoje potrzeby, słuchać siebie i odpoczywać.
Cieszę się, że Cię poznałam Aniu :) Bardzo Ci dziękuję i do zobaczenia :)
Ada (3.12.2017)
Witaj Aniu,
od kiedy odzyskałam siebie, w ciszy i spokoju upływa mi czas, jednak nie jest to czas wolny od problemów, to nie jest jakaś utopijna wyspa na której mieszkam :) Żyję tu i teraz i dość intensywnie odbieram bodźce tego istnienia.
Od lat staram się nie zamącać obrazu uważnego życia, i mimo egoistycznego poniekąd nastawienia na słuchanie siebie, to czasem słucham innych. Czasami, a nawet często jest tak, że odgłosy z zewnątrz wprowadzają w drganie, ten jakże pieczołowicie pielęgnowany nasz mikro świat wewnętrznej ciszy, dlatego ja bardzo rzadko dopuszczam by tyle bab, w koło mnie, gadało jednocześnie :))
Na warsztatach niejednokrotnie miałam przyjemność słuchania Was tyle na raz, i okazało się, że nie zachwiało to moją równowagą, a wręcz usadowiło mnie w przekonaniu, że z tego mogą płynąć korzyści.
Było dużo szumu, ale w większości pozytywnego, nachodziły mnie refleksje, że było między nami wiele pięknych Istot, i mimo pozornych cech, które mogłyby dystansować nas od siebie, tak jednak sie nie stało. Stworzyłyśmy krąg kobiet potrzebnych sobie na wzajem, miałyśmy wspólny cel - nabrania energii, ale przede wszystkim przekazywałyśmy ją sobie wzajemnie, w cale nie umyślny, niezamierzony w niektórych sytuacjach, sposób. Kobiety zawsze stanowiły siłę i cieszę się, że kiedy się spotykają, tej siły dodają każdej z osobna na różne sposoby.
Świat zarzuca nas całą paletą różnorodności, więc żeby móc czerpać przyjemność z bycia tu i teraz, to trzeba, a może raczej dobrze jest, wybrać jakieś minimum nas samych i określić, kim jesteśmy, czego chcemy, dokąd zmierzamy.
Fantastycznym przykładem takiego wyboru okazała się Ania Krasucka chapeau bas Aniu :)) Jesteś inspiracją dla samej siebie, ale dla wielu z nas także, potrafisz łączyć multikulti z tradycją, z której się wywodzisz. Potrafisz słuchać wszystkich na raz i każdego z osobna, słyszysz też bez słuchania, widzisz niepatrzącymi oczami, czujesz bez dotykania.
Taki człowiek w dzisiejszych czasach jest na wagę złota i takiego człowieka dobrze mieć w gronie znajomych, dziś to się nazywa polubienie :))
Lubię to - będę się odzywać czasami,
Pozdrawiam
Janka z Bielska-Białej (1.12.2017)
Witaj Aniu,
dziękuję za te kilka dni w "innej rzeczywistości". Ja dopiero koło czwartku doszłam "do siebie" po warsztatach. Cały czas byłam jedną nogą tu, a drugą jeszcze tam.
Piękne miejsce wybrałaś na warsztaty. Jestem zauroczona zarówno siedliskiem, jak i samym Kazimierzem. Same warsztaty byly bardzo inspirujące, wszystko: Twoje wykłady, ćwiczenia, potrawy. Ja lubię holistyczne podejście do człowieka. Dokładam tu również sprawy duchowe. Super, że nie bylo musu uczestnictwa w programie warsztatów.
Zdążyłam już ugotować zupę z Twojego przepisu. Jutro piekę pasztet. A tarta na razie czeka, upieke ją w przyszłym tygodniu.
Chodzę spać o 23 lub wcześniej. Wiem, wiem, i tak późno, ale w moich warunkach inaczej na razie się nie da. Mata w użyciu, nawet Wojtka zagoniłam:) palę swiece co dzień, wizualizuję i bardzo spodobało mi się masowanie.
Mam wielką ochotę na warsztaty w marcu. Będę odkladać kasę. Na pewno skorzystam z warsztatów stacjonarnych gotowania wg 5 przemian.
Dziękuję raz jeszcze.
Całuję
Aneta (30.11.2017)
Witaj Aniu,
dzięki, dzięki, dzięki - za to że jesteś, za Twoje rady.
pozdrawiam cieplutko
Alicja z Lublina (30.11.2017)
Witaj Aniu,
Ty to potrafisz człowieka unieść na duchu :) i dzięki za to. Mój powrót do domu był pełen emocji ze względu na zaistniałą sytuację z moim dzieckiem.
Patrzę na mój ogród i cieszę się dzisiejszym śniegiem, bo ogród zaczyna wyglądać bajkowo. Zaraz zapalę w kominku i wypiję  imbir z miodem i cytryną.
Aniu myślę, że ten wyjazd dał mi siłę na to co czekało na mnie po powrocie. Cieszę się, że to wyszło w tym czasie, bo dałam radę bez migreny, bólów brzucha i innych objawów.
Aniu czekam do lutego, aby razem z Tobą świętować.
Ściskam cię mocno
Kasia (30.11.2017)
Aniu,
pomimo powrotu do Warszawy, poniedziałek rozpoczęłam w kazimierzowskim rytmie. Był sezam, mata, zaraz będzie obiad :)
W mieszkaniu pachną owoce pigwowca i pali się świeca.
Warsztaty trwają.
Dziękuję!!!
Ściskam mocno, bardzo mocno!
Agnieszka (27.11.2017)
Aniu,
jak zdrowie dopisze planujemy wybrać się na wyjazd wiosenny.
Bardzo miło wspominam pobyt w Brzozówce. Oprócz wspaniałego jedzenia, wiedzy na temat zdrowego trybu życia i fajnej atmosfery, ważne jest to, że to jest wyjazd dla każdego, bez względu na wiek i przyzwyczajenia żywieniowe i aktywność fizyczną. Moja 87-letnia Mama, mimo dużych kłopotów z pamięcią uczestniczyła we wszystkich zajęciach i była bardzo zadowolona. Myślę, że taki pobyt to jest fajny sposób na dopieszczenie naszych Mam. Załączam zdięcia zadowolonej seniorki.
Ewa (18.11.2017)
Aniu!
Bardzo dziękuję Ci za ostatni wyjazd kobiecy. Jak zawsze miał swój charakter i "czar". Nie pamiętam kiedy tak łagodnie mijał mi listopad, aż chce mi sie żyć. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Przychodzi mi na myśl wiersz Tuwima...
...Życie
Do krwi rozdrapię życie,
Do szczętu je wyżyję,
Zębami w dni się wpiję,
Wychłeptam je żarłocznie
I zacznę święte wycie.
Rozbyczę się, rozjuszę,
Wycharknę z siebie duszę,
Ten pęcherz pełen strachu,
I będę ryczał wolny,
Tarzając się w piachu.
Kasia z Lublina (13.11.2017)
Droga Aniu,
bardzo dziękuję Ci za kolejne warsztaty. Cieszę się ze spotkania z Tobą, świetnymi dziewczynami. A także ze spotkania z samą sobą, na które na co dzień nie mam za dużo czasu. Energia kobiet jest nadal we mnie, nawet dłużej niż w ubiegłym roku :). Tegoroczny taniec był wyzwalający i dał mi dużo radości.
Czekam na więcej!
Serdecznie Cię pozdrawiam.
Danka (30.10.2017)
Cześć Aniu kochana:)
dziękuję!!! Za całokształt, jak i za dwie cudne Osoby, z którymi mogłam się zapoznać. I z waszą wiedzą i z mądrością. Jak pomyslę o wyjeździe w samym centrum pojawia się ciepło, które wstępuje w inne rejony ciała:) Podobnie jak ciepła kasza z rana;)
Zmiany spore. Zielarskie na razie teoretycznie, ale życiowo spore. Ciągle idę do przodu, czuję że we właściwym kierunku:)
Aniu, wszystkiego dobrego!!!
Do zobaczenia!
Joasia (25.10.2017)
Hej,
jesteś świetnym wykładowcą, bo tak naprawdę przekazujesz to, co masz zaplanowane na warsztaty, ale jak zauważyłam program dostosowujesz do grupy, która się zebrała. Do Wszystkich osób. I to owocuje, że uczestnicy czują się świetnie i na maxa korzystają z wyjazdów.
Jak widać, też chętnie wracają.
Mój uśmiech na zdjęciach świadczy o wszystkim.
Bardzo dziękuję.
Będę podpatrywała co planujesz.
Nie mogę doczekać się spotkania.
Ania (24.10.2017)
Hej! Aniu, dziś w pracy czułam się jakbym wróciła z conajmniej tygodniowego urlopu lub dluższego i nie chodzi mi o ilość zaległych spraw:) dziękuję!!! pozdrawiam!!! Daria (23.10.2017)
Aneczka, to był piękny wyjazd ♥ Bardzo dziękuję. Jak zawsze wracam z nowym celem do zrealizowania... Uwielbiam to uwalnianie emocji w gronie tak cudownych osób.
Uwielbiam Cię i do zobaczenia :) K (23.10.2017)
Dzień dobry Aniu,
dziękuję za wspaniały czas, wspaniałe przeżycia i cudowną ciszę, w którą mogłam się zanurzyć, bardzo mi to było potrzebne :)
na mojej Leśnej Górze zbierałam już pokrzywę, kwiaty róży i  kwiaty bzu, z których zrobiłam maceraty olejowe, a potem coś będę robić dalej, dużo mam wokół ziół na łące pomimo, że mieszkam w mieście, dopiero teraz, po wykładach Basi je dostrzegam :)
Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją wspaniałą Mamę
Jagoda z Gdańska (19.06.2017)
Aniu,
Kocham Cię.
Nie odpoczęłam tak od lat.
Żeby to wszystko dobro do Ciebie wróciło.
Dagmara (6.06.2017)
Witaj Aniu,
Jeszcze raz pragnę podziękować za wspaniały wyjazd ziołowy, za cudną atmosferę.
Aniu na Twojej stronie nie ma jeszcze informacji na temat wyjazdu o kobiecości, ale dla mnie proszę o rezerwację miejsca.
Zrobię wszystko, aby na nim być :-)
Pozdrawiam
Beata z Bydgoszczy (6.06.2017)
Witaj Aniu,
ja po wyjeździe nadal jestem bez kawy...co jest dużym dla mnie sukcesem, bowiem w pracy dzień z kawą był zawsze..;-)
Bardzo ci jeszcze raz dziękuję za te kilka dni, które pozwoliły mi się oderwać od codziennego pędu i zatrzymać na chwilę.
Ściskam cię mocno i pozdrawiam ciepło.
Jola z Lublina (25.05.2017)
Witaj Aniu,
wpadłam już w wir życia, pracy zawodowej, pracy w ogrodzie i innych obowiązków, ale też przyjemności. Chcę Ci powiedzieć, że jestem od powrotu spokojniejsza i cierpliwsza. To dla mnie bardzo ważne i lubię ten stan. Byłam już bardzo przemęczona i nerwowa. Chcę jak najdłużej zachować to poczucie, przyjemniej się wtedy żyje. Mam nadzieję, że oczyszczenie organizmu  nastąpiło, może ten spokój psychiczny częściowo z tego wynika.
Plany mam ambitne, aby systematycznie ćwiczyć i zdrowiej się prowadzić i myślę, że będę to realizowała.
Mam na pewno ładniejszą cerę.
Miło wspominam czas spędzony z Tobą i innymi, czuję się doenergetyzowana i też jeszcze raz bardzo dziękuję za Twoją uwagę, dobre słowo i energię oraz poczucie humoru.
Ściskam i gorąco pozdrawiam
Ela z Piaseczna (23.05.2017)
Cześć Aniu,
bardzo dziękuję, był to rzeczywiscie wspaniały wyjazd. Byłam taka po nim spokojna, co bardzo mi się przydało na ten trudny tydzień przed Komunią mojej córki. Początkwo stosowałam się do zaleceń żywieniowych, ale teraz niestety muszę zjadać to, co zostało po Komunii :-(((( Chociaż dzisiaj na śniadanie były płatki jaglane z bananem :-) Stosuję się tez do zaleceń i z moim żołądkiem jest lepiej.
Planuję kolejne wspólne wyjazdy :-))))
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Beata z Warszawy (23.05.2017)
Witaj Aniu,
my się twardo trzymamy na diecie, i mam nadzieję, że stanie się ona dla nas po prostu codziennością. Wczoraj gotowałyśmy młodą kapustę wg pięciu przemian :) :) :)
Myślę, że mama- Dorcia :) bardzo odczuje to na swoim zdrowiu. Jeśli chodzi o samopoczucie- BOMBA! :) jestesmy pełne energii i optymizmu, co bez wątpienia, jest wynikiem naszego spotkania. Potrzebowałyśmy tego w tym momencie życia. nie ma przypadków!!! :)
pozdrawiamy serdecznie
Dwie Mądre z Otwocka :) (20.05.2017)
Kochana Aniu,
odkąd wróciliśmy do domu z naszego cudownego wyjazdu z Tobą z Brzozówki nie mogę przestać myśleć o tym jak było wspaniale. Miałaś rację: ja wróciłam szczęśliwa, a Maciek zadowolony, a nawet i szczęśliwy:-) co mnie bardzo cieszy.  
Bardzo się cieszę ze spotkania z Tobą i że mogłam czerpać garściami i chłonęłam jak gąbka wszystko o czym mówiłaś, co robiliśmy, co jedlismy. Mam ciągle przed oczami nasze cudne poranne ćwiczenia w lesie i szczotkowanie i masaże i posiłki i wspaniałych uczestników wyjazdu, a w szczególności panią Jadwigę i wizualizacje z miotełką:-) Hitem dla nas pozostaje tekst pana Ryszarda do Maćka przy pierwszej kolacji: "Jak długo pan w tym siedzi?" :-)
Akumulatory mam naładowane na full po czasie spędzonym w Brzozówce!
Ogromnie się cieszę również, że mogłam poznać Twoja Mamę - cudowna, kochana, ciepła osoba, taki swój człowiek:-) Marzy mi się jeszcze w tym roku ten wyjazd do Kazimierza w listopadzie:-)
Od powrotu nie wypiłam kawy, w ogóle nie ciągnie mnie do słodyczy!, nie jemy wędlin, dzisiaj nie wzięliśmy chleba do pracy;-) Najbardziej cieszy mnie, że Maciek nie protestuje, rozumie i chętnie się dostosowuje. We dwoje jest dużo łatwiej.
Jak dobrze, że jesteś!
Ściskam i całuję,
Asia i Maciek z Gdańska (17.05.2017)
Aniu Kochana,
ZGŁASZAM SIĘ NA KOLEJNY WYJAZD !!!!!!!! :):):):):) HURRA
Po ostatnim wyjeździe na prawdę wstąpiło we mnie więcej optymizmu i wigoru. Nareszcie zrobiłam coś co lubię i po krótkim wyjeździe osiągnęłam ten stan wyluzowania i dystansu, o którym Ci opowiadałam, że nie udaje mi się go osiągnąć. A wszystko wyszło ze mnie dopiero w drodze do domu. Diety odkwaszającej nie trzymam już ale noszę do pracy warzywa przygotowane na parze, wieczorem też je podjadam. Mąż już też ma chęć wieczorami dołączyć się, żeby nie jeść głupich rzeczy. Olej lniany, siemię i jęczmień też w akcji. I zacięłam się do robienia rano na tarasie powitań słońca - dziś wstałam specjalnie po to wcześniej, wypiłam szklankę ciepłej wody i ćwiczyłam. Mąż też dołączył się, bo jest cały nieporozciągany - i zapowiedział że będzie ze mną ćwiczyć :)
Ania z Krakowa :) (16.05.2017)
Cześć Aniu,
Chciałam Ci bardzo podziękować za cudowne rozpoczęcie wiosny; mam w sobie tyle energii i pierwszy raz od wielu lat nie dopadło mnie przesilenie wiosenne :) Jesteś niesamowita, dziękuję!
Czy mogłabyś mi przy okazji napisać na kiedy planujesz wyjazd jesienny do Kazimierza?
No, wybiła 21:00, zbieram się do spania :)
Pozdrawiam serdecznie,
Asia z Gdańska (19.04.2017)
Witaj Aniu!
Jeszcze raz dziękuję Ci za nasz wspólny wyjazd, który zapoczątkował mój własny warsztat zdrowia! Z ufnością stosuję się do Twoich zaleceń i bardzo się cieszę, bo już widzę malutkie efekty! Niech moc będzie z Tobą!
Pozdrawiam
Beata z Łodzi (5.04.2017)
Cześć Aniu,
chciałam Ci jeszcze raz podziękować za ten wspaniały wyjazd oczyszczający!! U mnie dużo pozytywnych zmian, serce się otwiera, nie jest łatwo, ale czuję, że to dobra droga. Dziękuję Ci za to ciepło, miłość i takie poczucie, że jestem kimś wyjątkowym i ważnym.
Aga z Bytomia (4.04.2017)
PS: mąż też zachwycony :)
Hejka,
pochwalę się, że do dziś nie wypiłam ani jednej kawy i samopoczucie jest ok! :)
Ania (4.04.2017)
Witam serdecznie Aniu,
dziękuję za wspaniałe wyjazdy i warsztaty w tym roku, jestem wdzięczna, że mogłam Ciebie poznać.
Pozdrawiam i mocno ściskam, do zobaczenia.
Ania (30.12.2016)
Cześć Aniu,
na wyjeździe bardzo mi się podobało. Wspólne posiłki, dobre jedzenie, Twoje fantastyczne rady, nowa wiedza teoretyczna i praktyczna. Poranna gimnastyka. Ciepła rodzinna atmosfera. Dla mnie jesteś jedną WIELKĄ KSIĘGĄ WIEDZY o zdrowym mądrym jedzeniu, mądrym życiu, i wielu, wielu innych ciekawych rzeczy. Dziękuje Ci, że dzielisz się tym z innymi. Że wpadłaś na pomysł, żeby rozpowszechniać tą wiedzę między ludzi i wciąż poszerzasz swoją działalnośc o nowe tematy. Bardzo dużo wprowadziłam w życie z Twoich warsztatów i widzę, że dobrze sie czuję i pomaga mi na moje dolegliwości. Stąd też stale nasuwające sie nowe pytania i głód wiedzy. Dziękuję Ci za wszystko!
Aga z Wrocławia (29.12.2016)
Aniu :)
Dziękujemy za nasz wspólny wyjazd do Kazimierza, piękne przeżycia i doznania.
Było wspaniale, wróciliśmy wypoczęci i doenergetyzowani. O taki slow nam chodziło i o takie pobycie razem, w ciepłej, rodzinnej, przyjaznej atmosferze :)
Radujemy się, że będziemy mogli spotkać się ponownie :)
Ściskamy mocno
Aneta i Arek (6.12.2016)
Witaj Aniu!
Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam. Chciałabym, abyś była świadoma tego, co się dzieje u mnie po wyjeździe kobiecym we wrześniu. "Trawię" ten wyjazd cały czas, wracam myślami. Czuję te smaki, dotyki, emocje... Dostałam tam takiej energii, która jest we mnie i "trzyma mnie przy życiu". Zaczynam dokonywać w swoim życiu pewnych zmian. Jem roślinnie (jeszcze nie konsekwentnie), ale jem; stałam się pewniejsza siebie i tym samym silniejsza; w inny sposób podchodzę do różnych spraw... to wszystko się dzieje i chcę żeby sie działo. Jestem z tego powodu szczęśliwa.
Dziękuję Ci bardzo, bardzo, bardzo i dziękuję Opatrzności, że stanęłaś na mojej drodze.
Mocno Cię ściskam
Kasia z Lublina (17.11.2016)
Droga Aniu,
minęło już dużo czasu od wyjazdu kobiecego. Wspomnienie tego wyjazdu smakuję jak najlepszą potrawę. Pokarm, który daje siłę.
Przez cudowne dwa dni po powrocie - poniedziałek i wtorek - byłam panią swojego życia. Wiem, że to krótko, ale mam przynajmniej w pamięci poczucie harmonii, którą czułam w sobie.
Potem wessało mnie życie.
Bardzo Ci dziękuję za ten wyjazd.
Serdecznie Cię pozdrawiam
Danka z Lublina (27.10.2016)
Wyjazd był ekstra!!!:)
Bardzo fajni ludzie,  ciekawe zajęcia, dużo wypoczynku. Tego szukałam i to dostałam. Tylko kilka dni, a ja mam więcej energii (pozytywnej:)), widzę rzeczy w kolorach, fajniej mi się pracuje. Gotuję chętniej zdrowe posiłki.
To mi pokazuje, że tak naprawdę nie trzeba olbrzymiego wysiłku, żeby przyjemniej żyć.
Dziękuję Ci Aniu:)))
Ewa z Warszawy (7.10.2016)
Z serca dziękuję za czułą obecność...
Wiele mnie ten wyjazd nauczył..
Był zupełnie inny od tego, czego się spodziewałam, miało być po prostu miło i smacznie, kobieco i przytulnie. A było bardzo rozwojowo, zaskakująco dla mnie, ja która wcześniej dawała siebie innym ludziom, teraz sama została obdarowana ponad wszelkie wyobrażenie.
Kluczem była słabość, na którą sobie pozwoliłam, dojmująca słabość, pustka i brak, też bezradność i bezsiła.
Od pewnego czasu zmagam się z ciemnością w sobie, już nie dało się dalej uciekać i zaprzeczać, że bywam słaba. Przyszedł kres możliwości udawania, że wszystko jest dobrze i że księżyc ma tylko jasną stronę.
Właśnie na Twoim wyjeździe Aniu pękło, poszło, tama została rozerwana, powódź się wylała. Jednak ku mojemu zdumieniu, otoczona zostałam nadzwyczajną czułością, ciepłem, wsparciem, zrozumieniem. Mało tego, wiele innych, cudownych bogin tylko czekało, by również przestać udawać.
Wiele dobra, wiele cudownych słów i gestów. Poczułam się obdarowana, jak księżniczka, a czułam sie jak żaba:-) .
Przede mną jeszcze czas regeneracji, czas odbudowy, nowego budowania, ale tych doświadczeń bliskości, ufności, otwartości nikt mi już nie odbierze.
Już wiem, że MOC wykuwa się ze słabości, że warto być prawdziwą, uczciwą i szczerą wobec samej siebie.
Ciało nie kłamie.
Doświadczyłam kobiecej mocy, pokrzepienia, dla takich chwil warto żyć, choć okupione bywają wielkim cierpieniem. Już nie chcę być idealna, samowystarczalna i piekielnie samotna.
Bywam słaba, bywam zagubiona, bywam bezradna i bywam mocna, odważna, radosna. Jestem różna, jestem żywa, jestem w ruchu, zmieniam się i uczę.
Na szczęście!
Dziękuję z serca za cudowny, choć bardzo trudny dla mnie czas.
Dziękuję wszystkim KOBIETOM za bycie ze mną w cierpieniu i już się cieszę na wspólne bycie w radości:-)
Jesteście, jesteśmy CUDEM na tej Ziemi.
Donata (7.10.2016)
Cześć Aniu,
Unikam świata wirtualnego, nie zamieszczam nigdzie opinii. Opowiadam o fajnych rzeczach na żywo :)
Tylko dla Ciebie piszę … Nie piję kawy od czasu „Bogini”, inaczej traktuję menstruację – krok milowy :), spódnicę noszę fizycznie albo przynajmniej mentalnie, promuję cantienicę, która jest świetna (w środę zrobiłam trasę Poznań – Szczecin – Warszawa) mój pas + canteinica i naprawdę bez większych bólów kręgosłupa :) + bez kawy. Acha i jeszcze dalej zrzucam z siebie różne ciężary. Jak przyjechałam to moja córka bez problemu rozpakowała i zapakowała zmywarkę, a mój mąż zaczął gotować obiady. Aż mi głupio, ale ostatnio odpoczywam od gotowania, bo potrzebuję się wyzwolić od tego czasu, gdy córka miała silną alergię i musiałam się mocno gimnastykować. Ale dziś będę gotować, jutro chrzcimy córkę i mamy gości w domu. Zaczęłam też czytać grubą książkę o medycynie chińskiej. Na początek zagościł do nas temat magnezu i zawitała fasola w domu :)
Spotkanie z kobietami cudne :) Ćwiczyłam nie ocenianie i bycie tu i teraz – jaką to daje wolność. Jak się patrzy z miłością na ludzi to świat naprawdę wygląda inaczej…
Acha i jeszcze używam zasady 3 zdań. Zawsze o tym wiedziałam, ale nie stosowałam, czas wypróbować w praktyce… :)
Pozdrawiam ciepło
Agnieszka (7.10.2016)
Wielkie dzięki Aniu za cudny wyjazd, było jak zwykle rewelacyjnie!!
Moc uścisków i do zobaczenia
Basia (6.10.2016)
Witaj Aniu,
Minęły już prawie dwa tygodnie od naszego sierpniowego wyjazdu, tam, ten czas zdecydowanie wolniej leciał :)
W pierwszym tygodniu po powrocie, byłam jak w amoku, cały czas myślami tam. Chciałam jeść to co tam, robić to co tam itd.  Teraz pomału mocno zatapiam się na nowo w swojej rzeczywistości, ale jest już inaczej. Tak jak powiedziałam na kręgu na zakończenie, poczułam jak chcę się czuć fizycznie i duchowo, i tego mi nikt nie odbierze. I to wszystko dzięki Tobie i Twojej niesamowitej umiejętności dzielenia się sobą - swoją wiedzą , myślami i doświadczeniami - i jesteś w tym wszystkim tak bardzo naturalna. I wyrozumiała.
Najbardziej zapamiętałam Twoje słowa- nic na siłę,nic nie musisz, słuchaj swego ciała, co ono mówi itp.
Pierwsza rzecz jaką powiedziałam, gdy wróciłam do domu, do moich trzech chłopaków to to, że do niczego ich nie będę zmuszać, ale ja chcę żyć inaczej. I stopniowo mi się to udaje. Kładę się wcześniej spać, wstaję wcześniej. Ćwiczę często w ogródku rano, albo biegam do pobliskiego lasku (z mężem nota bene) i tam na polanie ustawiam się do słońca i odtwarzam naszą poranną gimnastykę. I tylko koni brak :)
Gotuję inaczej, jem inaczej. I w końcu przestaję się obwiniać, że powinnam, że trzeba, że wypada.
Aniu, jeszcze raz Ci dziękuję i do zobaczenia na kolejnym wyjeździe, I hope:)
Cudnie, że jesteś:)
Kasia z Częstochowy (26.08.2016)
Hej Aniu,
wydaje się, że to już wieki minęły od sierpniowego tygodnia!
Wyjazd był super, bardzo jest fajne to, że u Ciebie zawsze jest taka integracja w grupie i choć na krótki czas można tego doświadczyć. No i cudna natura, za którą tak tęsknię.
Co do zmian u mnie, to umocnienie w obranym stylu żywienia, może trochę więcej przepisów stricte z 5 przemian.
Dzięki i ściskam Cię mocno!
Miłka z Londynu (26.08.2016)
Aniu,
wielkie dzięki za cudowne spotkanie z Tobą, ze sobą, z kuchnią 5 przemian, codzienną poranną gimnastyką, za wiedzę, za możliwość poznania nowych fascynującyh osób, za motywację, za energię, za miłość do natury i wiele, wiele więcej ...
Dostałam od Ciebie odpowiedzi na wiele nurtujących mnie pytań, dostałam wolność i swobodę i to coś, co rozpaliło moją chęć do zmian w moim codziennym życiu.
Nigdy wcześniej nie pomyślałam, że poranna gimnastyka w otoczeniu natury może być tak wielką inspiracją i radością, a teraz raniutko wybiegam do parku i wdzę, czuję i słyszę, jakie cuda w moim zasięgu. To dzięki Tobie Aniu ... Dziękuję :)))
Jola z Jeleniej Góry (22.08.2016)
Witaj Aniu :)
Jeszcze raz chciałam podziękować Ci za wspaniały wyjazd oczyszczająco - odmładzający w maju. Po powrocie mąż stwierdził, że powinnam raz w miesiącu wyjeżdżać na taki wyjazd, ponieważ wróciłam zupełnie odmieniona. Dziwiłam mu się trochę ale sama również dostrzegłam sporo zmian. Wstaję rano ok. 6 i jestem wypoczęta, co niestety wcześniej zupełnie nie miało miejsca. Nie jestem już tak nerwowa jak kiedyś, co służy nie tylko mi ale całej mojej rodzinie. Wykluczyłam z diety kilka produktów, które ewidentnie mi nie służyły i zastąpiłam je między innymi kaszą jaglaną, po której czuję się świetnie. Ćwiczę często i ogólnie robię sporo rzeczy dla siebie pozbywając się przy tym negatywnych emocji. Śmiało mogę Ci dzisiaj przyznać, że wyjazd bardzo mnie odmienił i pozwolił spojrzeć na siebie zupełnie z nowej strony :)
Chciałabym zapisać się na wyjazd kobiecy wraz z dwójką moich znajomych.
Bardzo mocno Cię Pozdrawiam!!
Buziaki, Aurelia :) (5.07.2016)
Kochana Aniu,
Jeszcze raz dziękuję za cudne klimaty, za zachwycającą bliskość i kobiece inspiracje.
Udało mi sie pooczyszczać jeszcze do piątku:-) a mięsko nie kusi w ogóle.
Aniu, serdecznie dziękuję za Twoje chęci i czas dla nas, to dla mnie prawdziwy dar.
I dziękuję wszystkim, wspaniałym kobietom, z którymi miałam szczęście i wielką radość dzielić ten wyjazd.
Odpoczęłam bardzo:-) i jest we mnie zapał, by trwać i kontynuować Twoje Aniu zalecenia.
Buziaki i uściski gorące
Już się nie mogę doczekać wrześniowo-październikowych atrakcji
Do zobaczenia :)))
Donata z Lubina
Droga Aniu,
dzięki za oczyszczanie! Czuję się luźniej i zdrowiej! I ten efekt trwa!
Jadę na wyjazd kobiecy z Tobą :)
Maria z Holandii (31.05.2016)
Witaj Aniu !
Już prawie dwa tygodnie mijają od mojego powrotu z oczyszczania. Wyjazd był cudowny, odpoczęłam sobie i doświadczyłam wspaniałych chwil. Zaskoczona jestem bardzo, jeszcze tydzień po przyjeździe robiłam sobie oczyszczanie bez żadnego wysiłku. I okazało się, że jednak mięso ma teraz dziwny smak i nie jest takie smaczne jak 3 tygodnie temu, bez kawki tez można zyć. A ciało jest za to wdzięczne, brzuch nie jest napięty....samopoczucie też inne.
Aniu bardzo dziękuję za wyjazd, za Twoją energię ... za pomysł , za masaże, miejsce....
Pozdrawiam i ściskam serdecznie.
Wpłaciłam pieniądze na wyjazd kobiecy.
Do zobaczenia
Ania z Legnicy
Witaj, Aniu
Muszę przyznać, że ten wyjazd, choć trudny dla mnie ze względu na brak pieczywa oraz nadmiar ziemniaków :) jest wart polecenia :)
Przyznam, że bardzo motywującym aspektem jest siła grupy, nie wiem czy sama wytrwałabym w takiej ascezie :)
Bardzo miłym akcentem dla mnie było zwłaszcza wspólne gotowanie, które integruje grupę oraz pozwala poznać się lepiej. Jeszcze dwa tygodnie wytrwałam w abstynencji do kawy. Do wyjazdu piłam ją zawsze rano na czczo, co niszczyło błonę śluzową mojego żołądka, teraz zastąpiłam ten rytuał piciem siemienia lnianego oraz herbatą ziołową. Chętnie wybiorę się na wyjazd kobiecy oraz powtórzę doświadczenia za rok.
pozdrawiam
Magdalena z Warszawy (27.05.2016)
Witaj Aniu,
Długo zbierałam się żeby do Ciebie napisać, ale chyba łatwiej oczyścić ciało z toksyn niż życie z niczemu nie służących zadań...
Przede wszystkim chciałam Ci podziękować za wyjazd, z którego wzięłam więcej niż oczekiwałam. Nastąpiła i regeneracja i oczyszczenie. Dzisiaj rozumiem, że już od pierwszego dnia moje ciało (i głowa) zareagowało na zaaplikowane procedury. Objawy, które zaobserwowałam już pierwszej nocy, świadczyły o tym, że potrzebowałam dokładnie tych technik i tej diety, którą zaproponowałaś.
To, co zaskoczyło mnie samą to przestrzeń, która pojawiła się na zupełnie niestandardowe zachowanie. Nie będę się rozwodzić, ale miałam siły i odwagę na rzeczy, których regularnie unikam...
A jeśli chodzi o regenerację, to Ty, Aniu, jesteś najlepszym środkiem regeneracyjnym :) Wiedziałam już, że uwielbiam z Tobą gotować, mocno podejrzewałam też po naszym spotkaniu przy szczotce, że cudownie czuję się z Twoją energią, a teraz doświadczyłam jak Twój spokój, optymizm, ufność do ludzi udziela się i mnie, i daje wytchnienie od codziennej spinki.
Ściskam Cię teraz mocno. I do kolejnego spotkania,
Małgosia z Warszawy (17.04.2016)
Cześć Aniu,
to już dwa tygodnie od przyjazdu z oczyszczającego, a ja...jestem wciąż lżejsza o to coś. Bo nie chodzi o kilogramy, bardziej niewidzialny balast. Choć naprawdę super było zobaczyć mniej na wadze i poczuć luz większy w spodniach w pasie :) Ale najważniejsze, że czuję, że mam lepszą koncentrację, opanowanie i taką świeżość spojrzenia, myśli...
To wewnątrz, a na zewnątrz...jestem pod wrażeniem gładkości skóry. To też spowodowało, że stałam się posiadaczem kilku kosmetyków clochee, przede wszystkim mam krem do twarzy (taki co stał w kąciku herbacianym), który mnie urzekł od samego początku. Teraz jego zapach przypomina mi klimat Brzozówki :)
Jedzonko mi bardzo bardzo smakowało, więc staram się aby i w domu było więcej warzyw. Co mi nawet się udaje, bo mój Paweł książkę wertuje i coś zawsze smacznego przyrządzi :) Kawy nie piję już wcale, jakoś tak mi zostało, nie ciągnęło, ale do zielonej herbaty to tak. Przeplatam ją jednak piciem ziółek. I cudowne jest to, że słodyczy aż tak się nie chce jeść, a jak już się zje to jakoś tak dziwnie smakują, obco. Więc mam większą motywację do nauki pieczenia ciast :)
Bardzo Ci dziękuję Aniu, to był bardzo fajny wyjazd. Za rok też bym chciała się wybrać.
Pozdrawiam serdecznie
Aga
Aniu,
od wyjazdu oczyszczającego minęło kilka dni. Chciałam poczekać na efekty, takie które potwierdzą się. Otóż: zważyłam się i jest -2kg. To pewnie tylko woda, ale to b dobrze! Pierwszy raz od miesięcy obudziłam się z niesklejonymi powiekami i nie szczypią mnie oczy! Rano nie mam spuchniętych palców rąk i nie bolą mnie dłonie, nadgarstki ani łokcie! Miałam też stany zapalne ścięgna Achillesa i rozcięgna podeszwowego - chodziłam z tym na rehabilitację (ultradźwięki i takie tam różne) i jakoś marnie to pomagało. Teraz nareszcie poczułam ulgę. Powoli, codziennie odkrywam małe zmiany i zaczynam unosić się nad ziemią! ? Fajnie!
Po powrocie strzeliłam sobie małą kawkę (nie wytrzymałam oczywiście), ale nie kuszą mnie słodycze i to jest dla mnie nowość!
Normalnie jakieś 'czary-mary' zrobiłaś!
Bardzo to było dobre dla mnie doświadczenie i nie pomyślałabym nigdy w życiu, gdybym się nie przekonała na własnym organizmie, że to, co jemy ma tak silne działanie. Jestem pod wrażeniem tego, jak dużo można osiągnąć w 3 dni i jak silnie to działa!!!
Aniu, gotuję kaszę, wyciskam soki i przede wszystkim czytam książki i Twoje artykuły, bo cienka jeszcze jestem w tym temacie. Dziękuję bardzo za wszystko!!!! Bardzo! Planujemy z Asią jakiś skok do Wa-Wy na Twój warsztat.
Małgosia z Łodzi
Wyjazd rodzinny z Anią Krasucką jest dla mnie do dziś wspomnieniem, które przywraca równowagę, spokój, radość i uśmiech. Bardzo nam się podobało! Piękne miejsce prowadzone w taki sposób, że od razu poczuliśmy się jak w domu, dużo dzieci, które poznały się i biegały bawiąc się co w przypadku naszej rodziny - mamy jedną córkę – było wspaniałe, że córka mogła w takim życiu zbiorowym dzieci w tak wolny i bezpieczny sposób uczestniczyć. Poznaliśmy bardzo ciekawych ludzi, których Ania skupia wokół siebie.
Uważam, że w idealnych proporcjach Ania rozłożyła czas wolny, czas na gotowanie, wykłady, zajęcia manualne, wycieczki i taki luźny czas wieczorny na poznanie się i pogadanie.
Do tego sama Ania jest przykładem - obserwując ją, słuchając jej wiedzy, czułam, że warto o siebie dbać, i takie drobne rzeczy, które spychamy gdzieś żyjąc w pośpiechu są bardzo ważne.
Po prostu nauka życia i odpoczynek :)
Wróciliśmy odmienieni, wypoczęci, lżejsi na ciele i duchu! Bardzo polecam tak wspaniały wyjazd.
Franka z Berlina (16.03.2016)
Cześć Aniu,
dzięki serdeczne za ten wyjazd, było naprawdę super. Jeśli miałbym podsumować w krótkich żołnierskich słowach to dla mnie był to czas regeneracji: dużo spałem i zdrowo jadłem. Do tego niczym niezakłócony czas z rodziną, cisza, spokój, odcięcie od cywilizacji. Coś pięknego!
PS. Po tym wyjeździe wprowadziłem w życie wczesne kładzenie się spać.
pozdrawiam serdecznie i powodzenia!
Adam z Łodzi
Aniu,
bardzo dziękuję za piękny wyjazd "Bogini w każdym calu".
Spotkałam tam tyle dobra, piękne krajobrazy, ciszę, wodę, drzewa i czyste powietrze.
Dziękuję za wspólny czas, który utwierdził mnie w tym, że każda z Nas jest Boginią ale to od Nas zależy, kiedy tej Naszej boskości damy zaistnieć, kiedy ją zauważymy.
Wspaniały piękny czas, w cudownym miejscu, w kobiecym Kręgu, pełnym śmiechu , ludzkich historii, nauki ale i towarzystwo wielu wzruszeń.
Szczególnie dziękuję za kuchnię bogatą w smaki i dla mnie najlepszą, podaną jak prawdziwej Bogini w pięknej ceramice z Bolesławca.
W kranach ciepła miękka woda, na półkach kosmetyki naturalne, w łóżkach ciepła pierzyna, w kuchni miód z wiejskiej pasieki, świeżo upieczony chleb, czyste powietrze, na łąkach zioła, towarzystwo kota, psa i pobliskich krów tego mi trzeba było.
Dziękuję Aniu, że zadbałaś o każdy szczegół pobytu by było MI dobrze, spokojnie i we własnym tempie.
Wyjazd "Bogini w każdym calu" to powrót i spotkanie z Matką Ziemią, jej dziećmi, a wśród nich poczułam, że jestem i Ja - Bogini Ewa z Warszawy (28.10.2015)
Dzień dobry Aniu,
Minął już miesiąc od naszego wspólnego gotowania na wyjeździe kobiecym we wrześniu.
Jestem pełna radości na samo wspomnienie: było to ciepłe, serdeczne spotkanie 22 Bogiń – pięknych w każdym calu!
Opowiadam o tym moim przyjaciółkom, są zainteresowane przyjazdem na wiosnę.
Moje osiągnięcia:
Nauczyłam się oddychać przeponą
Gotuję więcej zup
Używam zdecydowanie więcej ziół do wszelkich potraw
Zgłębiam tajniki gotowania wg Pięciu Przemian :)
Jeszcze raz dziękuję za pomoc i wspaniałą atmosferę!
Do zobaczenia!
Jola z Bełchatowa (21.10.2015)
Witaj Aniu,
po naszym wspólnym, kobiecym wyjeździe złapałam sporo, pozytywnego dystansu do rzeczywistości. Staram się też bardziej skupiać na sobie samej i zwracać do swojego wnętrza, co wcześniej chyba niestety zaniedbywałam.
Twoje słowa na pożegnanie, żebym o siebie dbała, mimo że może nie są same w sobie bardzo rewolucyjne, jakoś bardzo do mnie wtedy trafiły. W końcu zrozumiałam, że nikt tak dobrze o mnie nie zadba, jak ja sama. I że jest to niezbędne, abym, potem umiała właściwie dbać o innych. A te wszystkie przemyślenia i wnioski były możliwe dzięki Tobie, bo samą sobą najlepiej świadczysz o poglądach, które głosisz. A także dzięki wszystkim cudownym Kobietom, które poznałam na wyjeździe - mimo, że w większości prawie nic nie wiedziałyśmy o swoich życiorysach, problemach, radościach i smutkach, to właśnie w tamtym miejscu nie było to w ogóle potrzebne, nasze porozumienie było ponad tym wszystkim, co było dla mnie wyjątkowo wartościowe.
Jeżeli chodzi o praktyczną stronę naszego wyjazdu, to kontynuuję zdrowe gotowanie, bo widzę, jak wielkie znaczenie ma ono dla naszego zdrowia, postrzeganego przez pryzmat ciała, ducha i umysłu. Czasami również śpiewam i dzieje się to zupełnie niespodziewanie i podświadomie, co jest nawet śmieszne, a na pewno jest też zasługą Magdy, która prowadziła z nami warsztaty pracy z głosem.
Chciałabym to wszystko, czego nauczyłam się od Ciebie i pozostałych Kobiet na wyjeździe, przekazywać dalej, w miarę moich możliwości... Bo takich dobrych uczuć i działań nigdy za wiele :) Mam nadzieję, że chociaż trochę będzie mi się to udawać.
Co do formuły wyjazdu, według mnie, wszystko było akurat :)
Aniu, pozdrawiam Cię serdecznie! Życzę owocnej pracy, ale też zasłużonego, kojącego odpoczynku ;) I do zobaczenia, na pewno :)
Ida z Warszawy (14.10.2015)
Cześć Aniu,
Dziękuję za warsztaty. Lipowo, te nasze spotkania, są dla mnie bardzo miłą iskrą. Rozniecającą, rozpylającą, rozpalającą wszystko to, co trzeba. Tak, jakby odpowiednie mechanizmy zaczynały dotykać odpowiednie elementy życia i mnie. Naprawdę cieszę się, że moja ścieżka mnie zawiodła na Twoje Warsztaty. Już nie mogę doczekać się kolejnych.
Przesyłam buziaka i uśmiech,
Shu
Dzień dobry Aniu,
Piszę, by podziękować Tobie za wyjazd kobiecy.
Był to dla mnie bardzo udany czas, który umożliwił mi cudowny, absolutny relaks (na miejscu) i większy dystans do codzienności (długoterminowo). Duże wrażenie zrobiła nam mnie również "kobieca różnorodność" w trakcie warsztatu i to jak dużo mogłam się dzięki niej nauczyć. Z niecierpliwością oczekuję kolejnych wyjazdów! Daty już zarezerwowane w kalendarzu:)
Pozdrawiam,
Marysia z Holandii (6.10.2015)
Aniu,
Jeszcze raz dzięki za magiczny wyjazd. Kiedy podejmowałam decyzje o wyruszeniu z domu myślałam, że będzie jak zwykle fajnie.
Wyjeżdżając z Mazur myślałam, że jak zwykle było fajnie.
Teraz po paru dniach od powrotu wiem, że efekty wyjazdu kobiecego są o wiele większe, głębsze chociaż może początkowo nie tak widoczne.
I to wszystko dzieje się "samo" niezależnie od naszych "chceń"
Jakaś nowa siła się pojawia...
Brawo kobiety! Moc jest z nami!
Pozdrawiam,
Edyta (6.10.2015)
Dzień dobry Aniu,
kilka dni temu dotarłam do Warszawy. Wakacje się kończą, wiele się działo, ale do dziś najlepiej wspominam czas spędzony z Tobą na Mazurach.
Było cudownie, bardzo, bardzo odpoczęłyśmy z moją siostrą. Gosia i ja jesteśmy pod wielkim wrażeniem Twojej osobowości i atmosfery, którą stworzyłaś. Nie można zapomnieć przepięknego miejsca i życzliwości ludzi, których tam poznałyśmy. Twoja wiedza z zakresu TCM jest imponująca. Zarówno ja, jak i Gosia staramy się wprowadzać na co dzień Twoje przepisy kulinarne i zalecenia. Wiemy, że to służy naszemu zdrowiu. Bardzo, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za super spędzony czas, Bożena z Warszawy (21.08.2015)
Aniu,
bardzo dziękuję za wyjazd ziołowy. Było niezwykle. Miejsce, atmosfera, grupa ludzi lekko skręconych w stronę innego życia niż lansują nam reklamy wokół. Super wiedzieć, że nie jesteśmy jedyni!
Wyjazd dał mi
- przerwę, chwilę zastanowienia
- dystans do pracy, codzienności, sposobu żywienia
- przypomniał mi, ile piękna i spokoju jest wokół
a juz konkretnie o ziołach
- pokazał mi jak dużo bogactwa jest w nas, teraz nawet wysiadając gdzieś na parkingu spojrzałam na jakieś trawki wystające między płytami betonu, a to krwawnik! i wiem co z tym można zrobić i na co!
- zachęcił mnie do szukania naturalnych sposobów na leczenie, sposobów dbania o urodę
- inaczej patrzę na zioła i przyprawy, inaczej patrze na aptekę, reklamy leków, złości mnie wciskanie sztucznoty tam, gdzie nie jest zupełnie potrzebna
- zasuszona pokrzywa wisi u nas w centralnym miejscu w kuchni, Kuba robi soki z pokrzywy, nawet dzieci trochę piły, w weekend wybieram sie po kwiaty białego bzu, powoli, powoli będziemy rozwijać tą dziedzinę w naszym domu
Pozdrawiam Cię Aniu serdecznie. Do usłyszenia i zobaczenia.
Iwona z Radomia (12.06.2015)
Ania,
ja w pełni doświadczam miejsc dopiero wtedy, kiedy z nich wyjadę. Czuję, że ten czas był magiczny. Cisza i wewnętrzny spokój był we mnie jeszcze długo po przyjeździe do domu... To znaczy znowu przypomniałam sobie, że one we mnie są, tylko na co dzień głęboko schowane... Magia!
Dziękuję :-) jeszcze raz za wyszukanie tak nietuzinkowego miejsca i pomysł na zielarstwo!
Jestem już szczęśliwą posiadaczką wyciskarki ślimakowej - póki pokrzywa nie zakwitła raczę jej sokiem Rodzinkę.
W weekend obeszłam też okoliczne łąki na działce w poszukiwaniu ziół. Zrobiłam przy okazji zapasik rumianku i wypatrzyłam Eldorado dziurawcowe na niekoszonych ugorach po sąsiedzku. Zbiory murowane!
Ściskam, Ania (2.06.2015)
Aneczko!!!
Dawno nie czułam takiej chęci do działania jak po ostatnim wyjeździe z Tobą!!!!
Dziękuję, że Jesteś.
Proszę o rezerwację miejsca dla mnie na wrześniowy kobiecy.
Buziaki Ogromne!
Do zobaczenia, Agnieszka (1.06.2015)
Aniu,
w ostatnie, sierpniowe dni często wracałam myślami do naszego wyjazdu na Mazury, tej sielskiej atmosfery, ciszy, brzęczenia koników polnych i przelatujących much, rżenia koni tj tej muzyki spokoju i radości jaką dawało bycie razem, w grupie obcych, a jednak poniekąd bliskich osób ;-)
Dziękuję też za rozmowę z Tobą, która mnie wzmocniła.
Opowiadam innym o Tobie i Twoich sposobach na wzbogacenie życia.
Buziaki
Ela
Kochana Aniu !
przez minione dwa tygodnie od wyjazdu nie przestawałam myśleć o Tobie , całym wyjeździe i tym kogo tam spotkałam i co mnie tam spotkało :))
Dziękuję Ci za te cudowne chwile, za ciepłą, prawie rodzinną atmosferę, za przyjemne, łagodne oczyszczanie i odmładzanie (nie wiedziałam, że takie może być ; )), za mnóstwo wspaniałych informacji na temat zdrowego odżywiania, za fantasyczne poranki w lesie, popołudnia pełne relaksu, śpiewu ptaków i błogiej ciszy, za spotkania w " babskim" gronie, za obiadek pod gołym niebem, za słowa otuchy, za to, że uczyłaś nas jak pokochać siebie i wszystkich dokoła i.... i mogłabym tak jeszcze długo wyliczać.
Były to jedne z piękniejszych dni w moim życiu: cudownie odpoczęłam, poznałam fantastyczne dziewczyny, które przywróciły mi wiarę w ludzi. Czułam się jak wśród najbliższych mi, kochających osób. Nigdy nie przypuszczałam, że można tak fantastyczne spędzić czas z ludźmi, których widzę po raz pierwszy w życiu. Nie znajduję tylu ciepłych słów, żeby wyrazić to co czuję. To wszystko Twoja Aniu zasługa :), Ty po prostu swoją serdecznością, ciepłem, spokojem, radością i ukochaniem życia przyciągasz takie osoby do siebie.
Do tego jeszcze cudowny masaż i zabiegi kosmetyczne, w czasie których nie musiałam myśleć, co jeszcze mam dziś do zrobienia. No i fantastyczne jedzonko, które przeniosłam do swojej kuchni. Cały czas wracam do Twoich przepisów, znajduję czas na gotowanie i celebrowanie posiłków, bo wystarczyło tych kilka dni, żebym poczuła się zdrowsza, mlodsza, radośniejsza, szczęśliwsza.
Na pewno jeszcze się spotkamy na jakimś Twoim wyjeździe, bo ten odmienił moje życie :)
Życzę Ci kochana Aniu, aby to dobro, ciepło i szczęście, które rozdajesz innym wracało do Ciebie z podwójną siłą :))
Jeszcze raz dziękuję Ci za te cudowne chwile (jeszcze nigdy nie spotkałam w jednym miejscu tyle życzliwych, kochanych dziewczyn !! ),
pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Ci wspaniałego wypoczynku (zaglądam czasem na Twoją stronkę :) .
Basia z Kietrza (24.05.2015)
Aniu,
bardzo bardzo jestem Ci wdzięczna za organizację tak cudownych wyjazdów, jestem szczęsliwa, że miałam możliwość pobyć z niezwykłymi ludźmi i w tak bajkowym miejscu. U mnie też sok z pokrzywy króluje, nauczyłam się i tzw 'odpadów' już nie wyrzuciłam tylko zagospodaruję.
Jestem Ci bardzo wdzięczna, że ciągle tyle przy Tobie się uczę i zmieniłam się wewnętrznie, nauczyłam się szacunku do samej siebie.
Ściskam mocno, Aldona
Cześć Aniu,
mi od wczoraj buzia nie przestaje się uśmiechać. Chodzę i świergoczę sobie :)
No taka nakręcona przyjechałam, jakbym się naprawdę tych ziół napaliła.!!!:)
Jeszcze raz dziękuję.
Bardzo.
Buziaki, Edyta z Warszawy (25.05.2015)
ps. AVE POKRZYWA POKRZYWA POKRZYWA.:;]]]]
Aniu!
Chciałam podziękować za świetny wyjazd. Mogłam naprawdę odpocząć i zapomnieć o codziennej rutynie no i poznać tak fantastycznych ludzi, którzy myślą podobnie! Na pewno będę teraz chciała rozszerzać moją maluteńką wiedzę o ziołach, już we środę idę na wieczór otwarty do London College of Naturopathy z zamiarem zapisania się na 12-tygodniowy kurs wiedzy o ziołach :) Na zakończenie dostałam jeszcze maleńki znak od świata - w samolocie siedziałam obok Pani, która w pewnym momencie zaczęła przeglądać broszurę o ziołach, zagadnęłam ją, czy mogę ją też przejrzeć i w rezultacie przegadałyśmy dwie godziny o zdrowym żywieniu, ziołach i życiu. A na koniec zostałam obdarowana rzeczoną broszurką :)
Będę oczekiwać Twoich warsztatów we wrześniu!!
Ściskam gorąco, Miłka z Londynu (25.05.2015)
Witaj Aniu,
Wyjazd oczyszczający bardzo mile wspominam - piękne miejsce, piękna pogoda, a co najważniejsze: Ty Aniu jako osoba prowadząca - pełna energii, zapału, a z drugiej strony dająca nam wolny wybór i przez to z dużą przyjemnością uczestniczyłam we wszystkich zajęciach. Wróciłam naenergetyzowana i z przekonaniem, że warto dbać o to co jem i że warto wiedzieć co mi służy, a co nie i uwzględniać to na co dzień. Taki wyjazd chętnie bym powtarzała co jakiś czas.
Pozdrawiam Cię ciepło,
Kasia (22.05.2015)
Aniu,
Dojechałyśmy szczęśliwie - całą drogę wspominając miłe i sympatyczne towarzystwo oraz piękno tego miejsca (jest to prawdziwe uroczysko). Dla mnie czas spędzony z Wami w tak pięknym miejscu był bardzo potrzebny.
Po ciężkich kilku latach (prawie 10 lat opiekowałam się Mamą), jestem psychicznie i fizycznie bardzo zmęczona.
Pobyt w Brozówce z Twoją dietą, ćwiczeniami i fajnymi dziewczynami był" Boski".
Jesteś świetną dziewczyną, pomimo mojego wieku będę naśladowała Twój styl życia i bycia w miarę moich możliwości.
ściskam mocno, trzymaj się Aniu cieplutko - niezmieniona, do zobaczenia we wrześniu, pa pa
Małgosia z Krzanowic (14.05.2015)
Ania,
Czuję się fenomenalnie. Tak, jakbym została wyposażona w ochronę przeciwko negatywnym zdarzeniom, negatywnym ludziom. Nie pozwalam sobie na wyprowadzenie mnie z równowagi (czego już dziś próbował mój kolega z teatru :) ). Mam nadzieję, że taki stan utrzyma się długo.
Tak, dziś spędziłam dzień z jaglanką i quinoa, owocami i warzywami, ale też z przyjemnością napiłam się kawy z kosteczką czarnej czekolady.
Na tym wyjeździe zdarzyło się też coś, czego nie jestem w stanie wytłumaczyć. Od pięciu lat cierpiałam na ból w dole kręgosłupa, przy biodrze. Kiedyś był nawracający. Od 2 miesięcy utrzymywał się bez przerwy. Wczoraj rano ból minął. Czuję się jakby mi zaginęła jedna kończyna. Kompletnie nie czuję bólu. Za to ostatnie jestem ogromnie wdzięczna, ponieważ zaczęłam się tym poważnie niepokoić.
Pozdrawiam i do zobaczenia,
Monika z Warszawy (11.05.2015)
Kochana moja
wróciłam z uśmiechem na ustach i zaraz zabrałam się za wyciskanie soku z pokrzywy,
dziękuję za kolejny wspaniały i pełny emocji wyjazd:-)
buziaki
Aldona
Aniu,
jeszcze raz dziękuję Ci bardzo za ten wspaniały czas, za spokój który odzyskałam, pewność kim jestem i za pokazanie, jak wiele można zmienić w kuchni, będzie to mój nowy sposób na jedzenie. Dziękuję Ci bardzo i do zobaczenia następnym razem.
Joanna
Aniu,
Bardzo dziękujemy Ci za wspólny zimowy wyjazd w góry. Efekty naszego pobytu najbardziej są widoczne po naszej malutkiej córeczce. To był dla niej trudny rok – pierwsze chwile spędzone w przedszkolu, ciągłe chorowanie, nowe otoczenie,... Wyjazd zimowy bardzo pomógł maluszkowi w tym trudnym okresie adaptacji. Czas spędzony z całymi rodzinami, wspólne gry i zabawy sprawiły, że po powrocie nie mogliśmy jej poznać. Dziecko otworzyło się na relacje z rówieśnikami i przestało tęsknić za rodzicami, co bardzo szybko dostrzegliśmy zarówno my, jak i panie w przedszkolu. Wystarczył tydzień wyjazdu... co by to było gdybyś organizowała dłuższe zimowiska? :-) Oj chciałoby się chciało...
Całujemy
Szczęśliwi rodzice przedszkolaka (15.04.2015)
Witaj,
Cieszę się z tego wyjazdu, mam w sobie taką dobrą energię, spokój i chęć do zmian. Jeszcze raz bardzo dziękuję.
Na chleb nie mam w ogóle ochoty.
Pozdrawiam serdecznie
Elżbieta
Aniu,
tak jak pisałam, naładowana pozytywną energią kontynuuję większość działań z naszego wyjazdu.
Niedzielny obiad rodzinny był tego przykładem.
Było pysznie, kolorowo i zdrowo i tak mi się bardzo podoba.
Wspólny pobyt pobudził też kreatywność, a rozmowy zainspirowały do modyfikacji i eksperymentowania.
Do wczoraj "kije" były codziennie. Najbardziej zaskakująca rzecz jaka mi się ostatnio przytrafiła to, to, że mój mąż sam zaproponował, że ze mną pójdzie z kijami.
Oczywiście bratowa również zarażona została stylem odżywiania, wzmacnianiem przez odżywianie i zdrowym trybem życia i podobno ma rzucić palenie. Tak więc Twój sukces w zaszczepianiu życia zgodnego z naturą jest znacznie większy niż wiedziałaś do tej pory :-)
Wyjazd pozwolił mi na dystans do tego, co mnie otacza, na co nie mam wpływu. Pokazał, co sama mogę zrobić dla siebie i innych, którzy tego potrzebują. Mam wrażenie, że mniej "walczę" ze sobą, że jestem bardziej świadoma tego, co robię i mówię. To był chyba pierwszy czas kiedy byłam tylko dla siebie i ze sobą.
Bardzo bym chciała powtórzyć, ale nie wiem czy uda mi się w maju. W każdym razie z pewnością nie był to ostatni wyjazd z Tobą :-)
Moja córka i zięć chętni na zmiany więc jak coś z nimi ustalę to skontaktuję się Tobą.
Tymczasem pachnących cudowną atmosferą Świąt Wielkiej Nocy - zdrowia i miłości z każdym głębokim oddechu.
Pozdrawiam serdecznie
Elżbieta (31.03.2015)
Ania,
Dziękuję za fajną energię. Czuję się lepiej fizycznie na pewno.
A co tam przerobiłam w głowie, to też ważne.
Dziękuję i do zobaczenia!
Buziaki, Dorota
Witaj Aniu,
u nas oczyszczanie jak najbardziej ruszyło. Ja wróciłam, zresztą jak co roku, z nową wiosenną energią. Jurek również połknął haczyk i kontynuuje dietę, je wszystko co mu przygotuję i nie grymasi, odstawił kawę itp. nikczemne rzeczy:) Prawię mu komplementy, więc jeszcze bardziej się motywuje;). Póki co, nie brakuje nam za bardzo mięsa, więc go nie jemy, zobaczymy jak tym razem długo się utrzymamy:-)
Co do samej formy wyjazdu, dla mnie szczególnie cenne są poranne ćwiczenia oddechowe oraz wizualizacje. Oczywiście jedzenie jest pyszne.
No i Ty Aniu,
pogodna, uśmiechnięta i nie sfiksowana na punkcie jedzenia, a jednak powodujesz, że się chce dalej kontynuować to co nam sprytnie zapodajesz:)
Dużo spokoju i poczucia bezpieczeństwa.
Pozdrawiam Cię ciepło i życzę spokojnych i obfitujących w Boże łaski Świąt Wielkiej Nocy;)
Mariola (29.03.2015)
Kochana Aniu,
to był najpiękniejszy tydzień spędzony z mamą i dziećmi, chciałabym żeby było ich więcej. Było miło, symatycznie, smacznie, spokojnie, po prostu naj.
Jeszcze raz dziękujemy za wspaniałą opiekę.
Kochana Aniu, życzymy Ci wesołych świąt, mokrego dyngusa i wszystkiego najlepszego i do rychłego zobaczenia
Dorota ze Staszowa, Stasia, Eliza i Karol (29.03.2015)
Witaj Aniu,
Tak naprawde nie wiem od czego zacząć.
Chciałabym Ci bardzo, ale to bardzo podziękować.
Od wyjazdu oczyszczająco odmładzającego mija już prawie rok.
Dużo zmian od tego momentu, tak naprawdę rewolucja mojego życia, myśli, ciala...
Byłam uzależniona od narkotyków, alkoholu, papierosów. Żyłam intensywnie, nie miałam celów ani ambicji. Żyłam z dnia na dzień, nie wnosząc nic do świata i ludzi.
Byłam zagubiona, nieszczęśliwa, zakompleksiona, niewierząca w siebie, która żyła przeszłością.
Raniłam wszystkich dookoła siebie, patrząc tylko na swoje potrzeby...
Podczas tego wyjazdu zrozumialam, że można żyć bez używek, że można się cieszyć z tak prostych rzeczy... choćby uśmiechem malującym się na twarzy innych :) świeżym powietrzem, lasem, słońcem...
Kurcze, jakoś tak czułam wszystko intensywniej :)
Poznałam świetnych ludzi, nauczyłam się gotować zdrowiej, nauczyłam się odrzucać złe myśli :)
Zwolniłam...
Chodzę więcej po górach, zainteresowałam się książkami o duchowości, pogodziłam sie z mamą, rzuciłam papierosy, jestem czysta od używek :)
.... 2014 był rokiem rewolucji, przemiany i to ogromnej :)
Tak jak podczas wizualizacji kazałaś porzucić dawne życie, zrzuciłam ten czarny, brudny ciężar i jestem w świetnej formie. Jestem zdrowa, szczęśliwa i dopiero teraz żyję na 100% :) :) :)
Dzięki Tobie :) Dziękuję ogromnie :) że napędziłaś mnie do działania.
Byłaś takim światełkiem w tunelu.
Pokazałaś, że można inaczej.
I generalnie "uratowałaś mi życie".
Od złych emocji...
W końcu zaczęłam się uśmiechać.
Zredukowałam destrukcyjne kontakty.
Eee i w ogóle dziękuję dziękuję dziękuję
Młoda Kobieta
Aniu,
Bardzo Ci jeszcze raz dziękujemy za cudowne ferie. Panowała tam tak wspaniała atmosfera, że z głębi serca możemy Ci powiedzieć, że nigdy nie byliśmy na tak udanym wyjeździe zorganizowanym:-) Majeczka jest przezachwycona nową Ciocią Anią i stale się o Ciebie dopytuje. Zachowamy wiele pięknych wspomnień, a ile się nowego nauczyliśmy!
Szykujemy się na wyjazd wakacyjny na Mazury!
Całujemy
Dorota, Michał, Majeczka :-) (30.01.2015)
Witaj Bogini Aniu ;-)
Wyjazd kobiecy… Co prawda wydaje mi się, że to było jak w bajce - dawno, dawno temu... ale pamiętam wyraźnie to poczucie spokoju i odprężenia i "zresetowania" mózgu wśród otwartych kobiet, w pachnącym powietrzu, klimatycznym domu, nasycona dobrym jedzeniem, ruchem i śpiewem.
Dziękuję, Aniu, za zaangażowanie, ciepło i luz, a jednocześnie dopracowanie wszystkiego :-)
Pozdrawiam serdecznie,
Dorota z Warszawy (28.10.2014)
Kapitalny wyjazd rodzinny!
Temat zdrowia jest bardzo ważny w naszym życiu codziennym, od czasu kiedy urodziłam pierwsze dziecko staram się, aby nie było bylejakości i byleczego na naszych talerzach;))
Aniu Ty tylko to ugruntowałaś i potwierdziłaś, a do tego wszystkiego udowodniłaś, że warto się słuchać, szanować i że usługiwanie innym to żadna ujma i wstyd, a wręcz umiejętność i dar.
Wyjazd uważamy za bardzo edukacyjny, nie tylko pod względem żywienia.
Cudnych ludzi skupiasz wokół siebie, chce się po prostu z Tobą być. Gratulacje, a wizyta i rozmowa z Panem Babalskim koniecznie do powtórzenia.
Od strony praktycznej moja 8miesięczna córcia dzięki wyjazdowi uregulowała się i pięknie się teraz wypróżnia.
Super organizacja, ciekawe zajęcia oraz wykłady.
Dla mojego męża odkrywczym było, że przy zachowaniu regularności posiłków, mimo, że bez mięsnych, można było się najeść i czuć się lekko i zdrowo.
Dzięki i duża buźka i do miłego,
Duśki (Agnieszka, Adam, Gucio i Helenka) (6.08.2014)
Aloha!
Jakaś nowa, nieznana mi dotąd energia we mnie wstąpiła.
To cudowne, że są takie miejsca, gdzie można zajrzeć w głąb swojej duszy i pobyć z sobą (…)
i tacy ludzie, którzy nam to umożliwiają…
Aniu, Twoje wyjazdy (jak się dopiero przekonałam) to nie tylko zwykła kasza jaglana na śniadanie, to coś więcej…
Całuję i dziękuję.
Agnieszka (9.06.2014)
Witaj Aniu,
Chciałam Ci gorąco podziękować raz jeszcze za wyjątkowy czas wspólnie spędzony na Uniejowskich Łąkach:)
Dla mnie było to wyjątkowe.
Obudziło nadzieję na piękne życie.
Cudowne doznanie spokoju jakie mi towarzyszy dziś. Uwielbiam ludzi i relacje, może też dlatego tak doceniłam ten czas, poświęcony patrzeniu w serca i w siebie.
Serdecznie Cię pozdrawiam i zapraszam do siebie.
Pat (11.04.2014)
Dzień Dobry Aniu,
Serdecznie dziękuję za wspaniały wyjazd, za Twoje zaangażowanie, pomysły i za to, że przyciągnęłaś energetycznie tak wspaniałe osoby do uczestnictwa :-)
Buziaki :) Sylwia
Witaj Aniu,
serdecznie dziękuję za Twoją energię, którą zarażasz, za ogromną radość i otwartość. Znalazłaś czas dla każdej z nas z osobna, cierpliwa, słuchająca. Dziękuję, to był i jest dla mnie bardzo owocny czas, przyniósł wiele odpowiedzi, radości i postanowień.
Pozdrawiam ciepło
Dorota (21.11.2013)
Witaj Aniu:)
dojechałam szczęśliwie, a w domu czekała na mnie przygotowana od serca kolacja:). Z drugiej strony nie łatwy był to powrót, bo przecież odstawiłam Syneczka od piersi! Mamy już za sobą kilka "płaczliwych" nocy, na szczęście z każdą z nich jest coraz lepiej, oboje oswajamy się z nową sytuacją.
Jeszcze raz chciałam Ci serdecznie podziękować za wszystkie rady, których mi udzieliłaś. I okazuje się, że powoli udaje mi się wprowadzać je w życie. Nabrałam worek nadziei, otrzymałam dużo wsparcia, miód zrobił się za słodki (teraz używam go w małych ilościach), kawa zbożowa okazała się nie być niezbędnym elementem dnia)... kurcze, może uda mi się nie zasuszyć:). A wszystko to w tak miły i radosny sposób. Brawo Ania!
Aniu, Twoja praca ma ogromny sens!
Pozdrawiam ciepło, życzę wszystkiego dobrego,
Joasia (20.11.2013)
Witaj Aniu,
wreszcie znalazłam chwilę spokojniejszą, żeby skrobnąć do Ciebie kilka słów.
Rozpoczął się nowy rok a więc za tym podsumowania. Myslę, że
podsumowania naszych wyjazów najlepiej ujął mój mąż, który na spotkaniu towarzyskim odpowiadając na pytanie, po co Izka tam jeździ i zajmuje sie tymi przemianami, odpowiedział: Ona, gdy z tamtąd wraca, to jest inną kobietą!!!!!
Myślę, że jest to najlepsza ocena tego, co robisz. Wyobraź sobie, że wczoraj otworzyłam zakładkę ulubione, mam tam wiele pozycji jak wiadomo, a Twoja akademia jest jako piąta, tak więc widać, ile lat obserwuję Ciebie no i próbuję coś wdrażać.
A Ty Aniu bądź dalej taka właśnie.
Całuję mocno
Izka
Zapach chleba i korzennych ciasteczek, śpiew ptaków i szum liści na drzewach, a do tego widok pięciu brzydkich kaczątek razem z pięknymi rodzicami czyszczącymi pióra nad brzegiem jeziora. To wstęp do bajki, tylko tej w realu. Wracając do domu z rodzinnego wyjazdu zauważyłam, że bajka nie musi się skończyć. Bo jak się dokładniej przyjrzeć przez szybę samochodu, to dalej jest pięknie. Tylko najpierw potrzeba zmiany perspektywy. Mi pomogła w tym Ania i grupa niesamowitych osób, które poznałam w czasie wakacyjnego wyjazdu rodzinnego. Wyjazd zaczął się dosyć standardowo: poranna kłótnia rodzinna, „bo trzeba się spieszyć!”, „ojej, jaki mały pokój!” i „ach, te cholerne komary”. Później było coraz fajniej! Nie cynicznie „fajniej”, naprawdę fajniej!
Piekliśmy chleb, robiliśmy desery i sałatki. Całą gromadą w wielkiej kuchni. Dzieci były przeszczęśliwe ucierając masło czosnkowe czy gniotąc ciasteczka. A po wspólnym gotowaniu, wspólne biesiadowanie. Szczególnie miłe na tarasie, tuż przy jeziorze, w promieniach słońca. Poza tym kąpiele w jeziorze, spacery i czytanie bajek przy ognisku. Po dwóch dniach dzieci ganiały bandą na trampolinę jakby znały się od dawna. I dorosłym udzieliła się ta sympatyczna atmosfera, aż żal było wyjeżdżać. Więc jedno mogłoby być lepiej – dłużej poproszę.
Gorąco polecam!
Ala, Arek i Gabrysia z Warszawy (13.09.2013)
Witaj Aniu,
zapisałam sie przed chwilą na wyjazd kobiecy.
Bardzo jeszcze raz dziękuję za piękny rodzinny wyjazd do Wysokiego Brodna.
Spokojne, dobre miejsce. Jedzenie smaczne, wegetariańskie ale pyszne.
Gospodyni karmiła doskonale.
Tam albo w miejsce podobne chciałoby się wrócić.
Czarowałaś dla mnie i dla wszystkich uczestników jak Dobra Wróżka, dziękuję raz jeszcze.
Serdeczności
Marysia, Ania i Tomeczek z Warszawy (22.08.2013)
Witaj Aneczko :)
Właśnie mija 3 tydzień od zakończenia warsztatów Zdrowego Odżywiania w-g 5 Przemian, w którym brałam udział.
Przede wszystkim dziekuję Ci Aniu za ten cudny tydzień Warsztatów z Akademią,
za smaczne kursy gotowania, za interesujące wykłady, które chłonęłam jak ''gąbka''.
Muszę się pochwalić, że przez te 3 tygodnie namiętnie zajadaliśmy się kaszkami, płatkami na śniadanie i nie wyobrażam sobie teraz innego śniadania i dodatkowo wprowadziłam zupy jarzynowe zmiksowane - po prostu pycha i dzień bez takiej zupy to dla mnie dzień stracony.
Jest to dopiero czubek góry lodowej i nie zamierzam tego zaprzepaścić.
Będę kontynuować to, czego się nauczyłam pod Twoim czujnym okiem Aniu.
Mam nadzieję na wiele takich wyjazdów w przyszłości, w takim samym składzie,
bo wszystkie koleżanki były i są nie do zastąpienia.
Dziękuję jeszcze raz i do zobaczenia na kolejnych warsztatach.
Z pozdrowieniami dla Ciebie Aniu i całego naszego Teamu.
Gosia (04.08.2013)
Aniu, przesyłam Ci kilka refleksji po wyjeździe kobiecym:

To był mój drugi wyjazd z Akademią Pięć Smaków. Spotkałysmy sie na wyjeździe kobiecym w mazurskiej wiosce na początku listopada 2013r. Kilkanaście świetnych kobiet, urocze miejsce do gotowania, ćwiczeń oraz tańców. Panowała bardzo przyjazna i ciepła atmosfera. Dla mnie był to szczególny wyjazd. Przyjechałam w dość słabej kondycji fizycznej, a ponadto drugi raz w życiu zaczęła pojawiać się u mnie łuszczyca. Podczas wyjazdu bardzo skorzystałam z Twoich cennych rad dietetycznych, które później zastosowałam w codzienności. I, po miesiącu, bez żadnej farmakologii łuszczyca zaczęła się cofać! Wielkie było moje zdziwienia i radość jednocześnie. Nie banalnym jest stwierdzenie, że dieta czyni cuda! Ponadto, taki jak po pierwszym wyjeździe z Tobą Aniu, porzuciłam kolejny zły nawyk żywieniowy, co okazało się zbawienne zarówno dla mojego zdrowia i samopoczucia :) A wszystko to zadziało się ze spokojem i radością. Pięć przemian to jest moja kuchnia i kuchnia mojej rodziny. Okazało się, o czym nie byłam do końca przekonana, że nawet 1,5 roczny maluch polubił pyszne kotleciki z soczewicy, czy potrawkę z cieciorki. Potrawy wg Twoich przepisów, które przygotowywałyśmy na wyjeździe, włączyłam z powodzeniem do naszego jadłospisu.
Wyjazdy z Tobą / Akademią kojarzą mi się z głębokim oddechem, spokojem i niemałą frajdą :)
Pozdrawiam Cię serdecznie,
do miłego widzenia/napisania
Asia z Mazur (25.01.2014)
Jeśli interesujesz się zdrowym stylem życia we wszystkich jego aspektach, to warsztaty wyjazdowe z Anią są dla Ciebie.
Dzięki wyjazdowi zorganizowanemu przez Annę Krasucką miałam ogromną przyjemność poznać przepiękne okolice Solca Zdrój, nazwane przez moją ulubioną uczestniczkę "Polską Prowansją" :)
Świetnie wspominam czas spędzony w kuchni, gdzie pod czujnym okiem Ani tworzyliśmy zdrowe i przede wszystkim pyszne potrawy (tu podziękowania dla p. Basi i Eli z kuchni, które udostępniły nam swoje królestwo i pomogły się w nim odnaleźć ;) )
Otwarta i luźna forma wykładów, sprzyjała przyswajaniu wiedzy i ciekawym dyskusjom.
Wyjazd przyciągnął naprawdę fantastycznych ludzi - razem stworzyliśmy niepowtarzalną atmosferę wyjazdu.
Wzajemna wymiana doświadczeń, porady, żarty, sesje fotograficzne :)
Niewątpliwą atrakcją wyjazdu była obecność masażystki, która swą niezwykle pozytywną osobowością i umiejętnościami jeszcze bardziej nas rozluźniła:)
Podsumowując: Aniu, dziękuję za bardzo owocny wyjazd, dobre słowo, wspaniałą atmosferę i rady, a całej grupie za świetne wakacje, bo przecież pomimo wielu zajęć naprawdę odpoczęłam.
serdeczne pozdrowienia dla całej ekipy przesyła Joanna :) (02.08.2013)
Aniu,
bardzo Ci dziękuję za wspaniały wyjazd. Wróciłam zrelaksowana, pełna energii i radości :) Dużo było dla mnie inspiracji kulinarnych, które zaraz po przyjeździe zaczęłam wdrażać w mojej kuchni. Odkwaszanie organizmu było wspaniałym początkiem, aby dalej kontynuować wiosenne porządki. Kilka razy próbowałam sama, ale różnie to bywało, a teraz po tak idealnie rozpoczętym oczyszczaniu, grzechem byłoby na tym poprzestać.
Poza gotowaniem i wspaniałym jedzeniem, wszystkie zajęcia były super, wszystko tworzyło idealnie dopracowaną całość. Z przyjemnością wybiorę się jeszcze na inne wyjazdy.
Pozdrawiam serdecznie
Iwona
Witamy Aniu,
dziękujemy Ci za mile spędzony czas. Napewno był to czas dobrze wykorzystany dla naszych ciał i umysłów a i również początkiem kolejnych inspiracji w naszym życiu nie mówiąc, że kontynujemy dietę odkwaszającą, a kasza jaglana zagościła w naszym domu na co dzień.
Wspominając Ciebie już myślimy kiedy przyjedziemy na kolejny Twój warsztat.
Pozdrawiamy ciepło i wiosennie
Jurek i Mariola (28.04.2013)
Pobyt na Rodzinnym wyjeździe zimowym w górach należał do wyjatkowo udanych wyjazdów. Moje dzieci (5 i 2,5 lat) były szczęśliwe kiedy mogły karmić owce, kozy i koniki w pobliskiej zagrodzie, bawić się z innymi dziećmi oraz kiedy niezwykle dumne z udanych wypieków mogły zawieźć kawałek własnoręcznie wyrobionego chleba do domu.
Pyszne, zdrowe jedzenie, wieczorne bajanie i warsztaty teatralne były dla nas niezwykle atrakcyjnymi punktami programu. Wspólne pieczenie barana i kulig w cudownej, zimowej scenerii dodatkowo urozmaicił i tak już pełen ciekawych zajeć czas.
Mnie osobiście podobała się odpowiednia proporcja zajęć z gotowania, czasu wolnego i wspólnych zajęć z innymi rodzinami oraz idealne na taki wyjazd miejsce. Siedlisko to jest magicznym miejscem, a ich właściciele i ich dzieci otaczali swoją nienarzucającą się, ale niezmiernie serdeczną goscinnością każdego z nas.
Chętnie skorzystamy ponownie z oferty wyjazdu rodzinnego Akademi Pieć Smaków, bo jest ona idealnie dopasowana do rodzin dbających o swoje zdrowie, wspólne relacje i lubiące spędzać aktywnie czas w kameralnym gronie.
Agata i dzieci z Brukseli (03.03.2013)
Aniu, wyjazd super - super miejsce, super pogoda, super ludzie i super prowadząca :-)
Byłem przekonany że bez mięsa nie dam rady przeżyć nawet jednego dnia - pokazałaś mi jak bardzo się myliłem. I za to jestem Ci bardzo wdzięczny - ograniczenie mięcha w mojej codziennej diecie wpłynęło na mnie bardzo pozytywnie :-) Czuje się po prostu zdrowszy!
Do tego wiedza jak podchodzić do dzieci, jak o nie dbać również jest bezcenna.
No i osobista diagnoza na koniec - bardzo dużo dla mnie znaczyła i stała się początkiem fajnych zmian w moim życiu. Wielkie dzięki za to!
Cieszę się że byliśmy na tym wyjeździe i mam nadzieje (najpóźniej) zobaczymy się za rok - liczę na wyjazd zimowy :-)
Pozdro, Rafał, Ela, Ola i Babcia Stasia z Wrocławia
Wielkie dzięki :-)
Kochana,
dziękuję raz jeszcze za czary mary, które potrafisz robić :)
Przyjemnie patrzeć na Ciebie, tyle szczęścia emanuje i udziela się innym :)
Całuję,
Olga (08.10.2012)
Droga Aniu,
jestem bardzo zadowolona z wyjazdu i wzruszona. Cieszę się że się zobaczyłyśmy i że spotkałam sporo znajomych, oraz nowe, fajne kobiety.
Atmosfera była super. Dzięki za ten wyjazd.
Serdeczności, Joasia
W tym roku wakacje spędziliśmy z Anią w przepięknym, a przede wszystkim spokojnym miejscu, tj. w Wysokim Brodnie koło Brodnicy.
Nie wiem, jak Ania to zrobiła i u kogo ma "chody", ale pogoda nam się udała i wszyscy wróciliśmy opaleni.
Agroturystyka to urokliwe miejsce położone nad samy jeziorem, w którym niemalże codziennie ktoś się "pluskał". Jeziorko tak czyste, że widać było rybki przypływające do brzegu. Tuż obok las, a w nim pełno grzybów. Ośrodek spełnił moje oczekiwania, a przede wszystkim oczekiwania mojego dziecka - bo to dla mnie jest i będzie najważniejszym kryterium wyboru co do ewentualnego wyboru kolejnych wakacji. Plac zabaw, trampolina, czas zabaw pod okiem Pani psycholog dawał nam rodzicom, troszkę czasu na odpoczynek,a przede wszystkim na spokojne i aktywne uczestnictwo w wykładach, które prowadziła Ania. Kto choć raz uczestniczył w warsztatach, czy wyjazdach z Anią wie, że wyjazd i wykłady były zorganizowane profesjonalnie z dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Żeby nie zanudzać opisem to podsumowanie naszego wyjazdu w skrócie:
Ośrodek: piątka z plusem
Otoczenie ośrodka: piątka z plusem
Kuchnia, jedzenie i zaangażowanie w przygotowane posiłki: piątka z plusem
Opieka nad dziećmi w czasie wykładów, w których uczestniczyli rodzice: piątka z plusem
Wykłady: szóstka
Dostępność prowadzącego, otwartość na zgłaszane "problemy": szóstka
Dzielenie się wiedzą przez Anię z uczestnikami i chęć niesienia nam pomocy "zdrowotnej": szóstka
I ostatnie krótkie zdanie: Aniu, w przyszłym roku też chcemy jechać na na takie wakacje!!!!
Ania, Piotruś i Babcia Irena ze Śląska (04.09.2012)
Aniu, jadąc na nasz warsztat nie wiedziałam co mnie czeka i czego oczekuję po wielu latach ,,szpiegowania,, Ciebie w internecie. Dostałam przez te 7 dni tabletkę na polepszenie życia-psychcznego i fizycznego. Byłam, jak sama widziałaś, bardzo subordynowaną uczennicą mojej Pani Profesor. Uczestniczyłam we wszystkich nieobowiązkowych zajęciach, nie podjadałam , stosowałam się do większości zaleceń i sugestii. Na skutek tego wszystkiego w trakcie pobytu schudłam 2 kg, a w dalszym efekcie mam już 5 kg straty!!!! Jestem z tego bardzo zadowolona, gdyż było mnie trochę za dużo. Najważniejsze jest jednak to, że to zadziało się dzięki Tobie moja Pani Profesor. Dalszym efektem pobytu na naszym wyjeździe jest fakt, iż ze zrozumieniem stosuję pięć przemian w kuchni domowej i nie uwierzysz Aniu moja rodzinka je dużo mniej mięsa, jedzą warzywa na parze i wiele wynalazków z wyjazdu. Nasi znajomi nie chcą wierzyć, że mój mąż jada obiady bezmięsne, a zupy pięcioprzemianowe uwielbia - on pierwszy mięsożerca w mieście je ,,trawę,, i na skutego tego stracił 2 kg. Aniu teraz już wiem, że warto się z Tobą zadawać, bywać na Twoich warsztatach i co najważniejsze z Tobą wyjeżdżać. Bardzo dziękuję. Iza z Mazur (13.08.2012)
Aniu, podobało mi się miejsce, które wybrałaś: sielskie anielskie, z klimatem. Jesli chodzi o sam wyjazd to było spokojnie i uroczo. Nikt się nie spieszył, był czas na spotkanie z samym sobą. Fajne były poranne ćwiczenia, a rozmowy w ciągu dnia inspirujące.
Jedzenie jak zwykle smaczne i zdrowe. Deser z kaszy jaglanej z kakao włączyłam do stałego menu. Dziękuję Ci za ten wyjazd.
Pozdrawiam serdecznie, Asia (09.08.2012)
Witaj Aniu,
Od powrotu z ziołowego wyjazdu majowego uśmiech nie znika mi z twarzy i jestem w Siódmym Niebie :) Sielankowy pobyt w gronie bab służy całej mojej rodzinie, nie tylko kulinarnie, ale i psychicznie!!!
Jeszcze raz wielkie dzięki!
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka (31.05.2012)
Aniu Droga,
bardzo "mocny" był ten wyjazd pod wieloma względami. Trawię go jeszcze :)
W mniejszym gronie padło takie stwierdzenie, którym chciałabym się z Tobą podzielić, bo Ty to w nas zasiałaś :)
"Z biegiem czasu jedzenie kaszy zaczyna rozwijać człowieka w innych obszarach i zbliżać do natury i prostoty. To rodzaj jakiegoś wewnętrznego oczyszczenia organizmu i duszy" Dziękujemy Ci za wszystko !!!
Kasia (03.10.2011)
Dziękuję Tobie Aniu i wszystkim uczestnikom naszego wyjazdu. Powiem krótko: Dobrze, że jesteście!
Wróciłam do domu szczęśliwa i pełna dobrej energii, którą karmię swój DOM!
Do rychłego zobaczenia i pozdrawiam gorąco.
Alina
Aniu,
ogromnie Ci dziękuję za Letnie Wakacje! Dostałam więcej niż oczekiwałam :) Był odpoczynek, ćwiczenia, wycieczki rowerowe, pyszne jedzenie, kreatywne gotowanie, fantastyczna atmosfera i mnóstwo niesamowicie ciekawej wiedzy. Bardzo doceniam to, że w kontekście zdrowego odżywiania, mówiłaś nam też o filozofii Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Dzięki temu mam świadomość jak wiele aspektów składa się na to abyśmy byli zdrowi. A to daje mi motywację do działania na "wszystkich frontach". Fantastyczne Wakacje! Nie tylko ze Zdrowym Odżywianiem.
Nawet nie wiesz ile dzięki Tobie zmieniło się w moim Życiu/Zdrowiu... I za to jeszcze raz DZIĘKUJĘ!
Marta (05.07.2011)
Witaj Aniu
warsztaty wakacyjne były nam bardzo potrzebne, dlatego chcemy Tobie jeszcze raz podziękować za Twoją cierpliwość i profesjonalizm w ich poprowadzeniu.
Pozdrawiamy Cię ciepło
Wiola i Bogdan (05.07.2011)
Aniu wyjazd wakacyjny to rzeczywiście była bajka - DZIĘKUJĘ z całego serca za wykłady, które baaardzo dużo wniosły do mojego życia.
Obiecuję sobie i Tobie, że przez 3 miesiące chleba, nabiału oraz słodyczy tykać i jeść nie będę :)
dziękuję :) będziemy in touch. Pozdrawiam.
Monika
Serdecznie dziękuję Aniu za wszystko co spotkało mnie na tych warsztatach. Począwszy od miejsca (piękne Mazury zakochałam się), gospodarzy, gratisów :-) i obecności Ulana :) organizacji, atmosfery, uczestników, prowadzącej :-) i dawki bezcennej wiedzy teoretycznej i praktycznej na temat odżywiania, a skończywszy
na tym co we mnie zostało do dziś !! Ten niesamowity pęd do życia w zgodzie z naturą. Widzę teraz nawet większą potrzebę segregowania śmieci, buduję jeszcze pozytywniejsze relacje z bliskimi oraz innymi ludźmi i bardzo pilnuję się nad wybuchem niekontrolowanych negatywnych emocji. To bardzo wiele, dziękuję
przeserdecznie !!!
Te warsztaty pokazały mi, że można żyć wolniej, inaczej i bardziej wartościowo. Byłam tak bardzo wycieńczona, że nie chciało mi się żyć i cieszyć się czymkolwiek i kimkolwiek.
Byłam z Wami zaledwie kilka dni, ale jak wróciłam miałam poczucie, że było to o wiele dłużej.............puściło mnie
to wewnętrzne napięcie.
Poznałam ludzi, którzy tak jak ja uważają " że wszystko zależy od nas samych" i dzięki temu wierzę w siebie bardziej. Rozpoczęłam drogę świadomego odżywiania, czytania etykiet, wybierania zdrowych produktów, ale wiem, że tylko to pomoże nam uchronić się od wielu chorób i wrobić do świetnej formy.
Trzeba tylko wiedzieć czemu to wszystko służy........dowiedziałam się tylu cennych informacji o tradycji samego chleba. Teraz ten cudowny zapach jest naszym wspólnym rodzinnym dziełem a mazurski zakwas leżakuje w mojej lodówce i niech tak zostanie na lata ;-)"
Tę wiedzę odziedziczą z pewnością moje córy (ta najmłodsza już działa z niesamowitym zacięciem, spójrz na fotki, mała stoi na skrzyneczce z Ikei specjalnie dla Ciebie :).
Utkwiło mi bardzo w pamięci Twoje "zacznij od już, teraz" - za to również Aniu dziękuję. Masz rację, nie ma co tracić czasu na długie wyczekiwanie, trzeba robić to co się da "właśnie dziś". To BYŁA BEZCENNA RADA.
To działa, to cieszy już, teraz, dziś :-) to niebywałe ile można już"....................
Wielka dobroć Aniu bije od Ciebie, niechaj wraca ona do Ciebie w zwielokrotnionej formie.
Wielki szacun,
Kasia z Poznania (26.08.2010)
Witam :)
Pobyt wakacyjny jak dla mnie był zdecydowanie za krótki. Wiadomo - wszystko co piękne szybko się kończy.
Jestem z Warszawy i jak większość osób żyjących w tym mieście żyję w ciągłym biegu. Strasznie potrzebowałam odpoczynku, spokoju, wyciszenia i natchnienia - takiego kulinarnego ;)
Jeden wyjazd zaspokoił te wszystkie potrzeby.
Odetchnęłam i wiele się nauczyłam.
Wykłady były inspirujące, a jedzonko przepyszne!
Mniami! Odkryłam, że chwile spędzone w kuchni to świetna zabawa.
Wspólne gotowanie i spożywanie posiłków daje mnóstwo satysfakcji.
Nastąpiła we mnie przemiana, a zatem czekam na kolejne ;) - GOTUJĘ więcej, lepiej i smaczniej.
Dzięki Aniu za możliwość uczestnictwa w wyjeździe.
To idealne miejsce na relaks. Z pewnością tam wrócę. Możesz już teraz ostrzec gospodarzy ;)))
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Monika (11.07.2010)
Aniu Droga,
Dziękuję serdecznie za wszystko. Książeczki przetrawione, została mi ta wielka + praktyka i sukcesywne wprowadzanie zmian. Np moje córy popijają sokiem zupy, ale walczę, zabraniam mleka z płatkami, ale na wyjazdach ciężko.....jednak małymi kroczkami wierzę, że zmienimy. Np mała zamiast słodkiego je syrop klonowy
z nasionkami. Prawda, że to wiele, nie jedzą słodyczy.
Oj wspominam nasz wyjazd: Stasia, Ewcię i Was o psie hmm nie wypada się rozpisywać ;-)
Do miłego zobaczyska, dziękuję, dziękuję, dziękuję Aniu za to, że jesteś :-)
Kasia (05.07.2010)

A jakie są dla mnie wyjazdy?

Wyjazdy są wspaniałe, choć dla mnie b pracowite, nie czuję zmęczenia, tylko ciągłą motywację do dalszego działania i dalszego dzielenia się tą ważną wiedzą o odżywianiu dla zdrowia.

Grupy od początku zżywają się, jakbyśmy się wszyscy znali od dawien dawna (a nie zawsze znam osobiście z wcześniej każdego uczestnika), wszyscy sobie pomagają, jak wielka rodzina. Cudna atmosfera, wzajemny szacunek - każdy przyjeżdża z różnymi doświadczeniami życiowymi. To cud i ogromna przyjemność mieć możliwość prowadzenia takich wyjazdów.

Wszyscy z wielkim zainteresowaniem słuchają teoretycznych wykładów, z pasją gotują lub uczą się gotować. Odkrywają smaki ziół i przypraw w praktyce i dowiadują się wielu potrzebnych im w życiu rzeczy, i wszyscy z jednym celem, aby być zdrowym i mięc energię, aby ich rodziny były zdrowe i aby im to zdrowie najdłużej, jak tylko można służyło.

Ciągle potwierdza się fakt, że są ludzie, którzy pragną zgłębiać wiedzę o odżywianiu dla zdrowia i to mnie motywuje do prowadzenia warsztatów, wyjazdów i wykładów i do dalszych poszukiwań w zakresie dietetyki :)
Wyjazdy pokazują, czego potrzeba innym, są dla mnie inspiracją, którą realizuję na kolejnych wyjazdach.
Mam dużo przyjemności pracować w takim gronie i dziękuję Wam, Uczestnicy moich Wyjazdów za to :)
Ania Krasucka

Drukuj stronę
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o aktywnościach Akademii PIĘĆ SMAKÓW, wpisz poniżej swój adres e-mail i kliknij wyślij.
Wyślij

Możesz również dodatkowo podac imię i nazwisko:

Warsztaty jako prezent

Zrób prezent najbliższym. Podaruj warsztat gotowania!

  Klienci Akademii


  • Nokia Siemens Networks
  • IKEA
  • IMPEL
  • Joga w Parku
  • Polska Akcja Humanitarna
  • Dom Kultury Śródmieście
  • NZOZ Carolina Medical Center
  • SAS Business Analytics software

Copyright © 2007-2017 Anna Krasucka PIĘĆ SMAKÓW Akademia Odżywiania dla Zdrowia. Wszelkie Prawa Zastrzeżono. Zawarte na tej stronie treści stanowią prawo autorskie. Logo PIĘĆ SMAKÓW Akademia Odżywiania dla Zdrowia jest zastrzeżonym znakiem towarowym.